Diesel czy benzyna? Odwieczny dylemat kupujących

W latach 90. na polskich drogach jeździło niewiele aut z dieslem pod maską. Dlaczego silniki wysokoprężne nie cieszyły się w tamtych czasach zbyt dużą popularnością? Powodów było kilka.

Przede wszystkim na rynku samochodów używanych królowały egzemplarze z jednostkami benzynowymi. Pod drugie, dostępne wówczas diesle nie grzeszyły dynamiką, znacznie odbiegając pod tym względem od benzyniaków. Wreszcie po trzecie, ceny benzyny nie były jeszcze wtedy na tyle wysokie, żeby rezygnować z przyjemności jeżdżenia autem z silnikiem zasilanym tym paliwem.

Przez kolejne lata sytuacja stopniowo się zmieniała i dziś to diesle cieszą się większą popularnością. Ludzie kupują auta z takimi motorami z kilku powodów. Dzięki ciągłemu rozwojowi diesle są obecnie znacznie bardziej dynamiczne (często przebijają w tej kategorii benzynowe odpowiedniki), zadowalając się przy tym niewielką ilością paliwa. Turbosprężarka czy układ wtryskowy Common Rail są już dziś normą, a jeszcze kilkadziesiąt lat temu wyposażano w te elementy tylko nieliczne silniki.

Oprócz zalet, takich jak doskonała elastyczność i niskie spalanie, diesle mają też wady, o których większość potencjalnych kupców zapomina. Niby każdy wie, że w silnikach wysokoprężnych psuje się osprzęt, ale kiedy już coś zawiedzie, są mocno rozczarowani. Najczęściej psujące się elementy to wtryskiwacze, pompy wysokiego ciśnienia, dwumasowe koło zamachowe oraz turbosprężarka i filtr cząstek stałych. Każdy z tych elementów kosztuje kilka tysięcy złotych, więc jeśli trzeba zrobić kompleksową naprawę, z kieszeni może wyparować nawet ponad 10 000 zł. W ten sposób traci się to, co udało się zaoszczędzić na stacjach benzynowych.

Jak uniknąć poważnych awarii w aucie z silnikiem Diesla? Najprostszym sposobem jest kupienie auta z salonu. Oczywiście również w takich wozach zdarzają się usterki, ale samochód jest jeszcze na gwarancji, a uszkodzone podzespoły wymienią nam z darmo. Niestety, nie wszyscy producenci są tak dobroduszni. Niektórzy perfidnie winą za awarię obarczają klientów, którzy rzekomo źle eksploatują auto.

Nie wszystkich stać na zakup nowego auta, znacznie rozsądniejszym sposobem będzie więc wybór odpowiedniego egzemplarza. Zanim zdecydujecie się na konkretne auto, warto dokładnie sprawdzić, co w ostatnim czasie było wymieniane. Jeśli sprzedający zapewnia, że poszczególne elementy osprzętu były już wymieniane, to powinien przedstawić odpowiednie faktury. Przed ruszeniem na łowy warto też poczytać artykuły o auta używanych na internetowych blogach i portalach oraz przejrzeć fora konkretnych marek. Jedne silniki są trwalsze, inne psują się szybciej. Lepiej wiedzieć, których jednostek unikać.

Jeśli obawiacie się częstych i kosztownych wizyt w serwisie, ale godzicie się na większe wydatki na stacjach paliw, to lepszym rozwiązaniem będzie auto z motorem benzynowym. Główne zalety współczesnych benzyniaków to znacznie mniejsza awaryjność i brak efektu turbodziury, oczywiście pod warunkiem, że zdecydujecie się na jednostkę wolnossącą. Niestety, nie wszystkie benzyniaki są bezproblemowe. Niektóre nowoczesne silniki downsizingowe psują się nawet częściej niż diesle.

Pierwsze wrażenia po przejechaniu się tym samym modelem z 2-litrowym 150-konnym benzyniakiem i dieslem będą takie, że jednostka wysokoprężna wyda się Wam dużo bardziej dynamiczna. Odczucia te potęguje wyższa wartość maksymalnego momentu obrotowego, który dostępny jest niestety w bardzo wąskim zakresie obrotów. To, co w ruchu miejskim okaże się przydatne, podczas przejażdżki po torze stanie się irytujące. Aby wykręcić dobry czas, będziecie musieli stale wachlować lewarkiem zmiany biegów, bo przy wyższych prędkościach obrotowych silnik wyraźnie traci wigor.

Poza tym wersje benzynowe zwykle są tańsze w zakupie od wysokoprężnych odpowiedników. Nawet koszty związane z większym zużyciem paliwa można obniżyć, montując instalację LPG. Jednak nie wszystkie jednostki znoszą jej obecność.

Co więc wybrać: benzynę czy diesla? Jeśli planujecie kupić ponad 6-letnie auto używane, to z pewnością bezpieczniejszym wyborem będzie silnik benzynowy. Z kolei osoby jeżdżące ponad 20 000 km rocznie, które stać na samochód nowy lub 2-3-letni, spokojnie mogą kupić diesla. A Wy jaką jednostkę macie w swoim wozie? Dlaczego wybraliście akurat taką?

8 odpowiedzi na “Diesel czy benzyna? Odwieczny dylemat kupujących”

  1. Piotr napisał(a):

    na zimę tylko diesel

    • Mateusz napisał(a):

      Nie do końca, bo olej napędowy potrafi przymarznąć zimą. Dodatkowo diesel pobiera więcej prądu z akumulatora i zimą łatwiej o jego rozładowanie (szczególnie jeśli często pokonujemy krótkie dystanse)

      • Tomasz napisał(a):

        W hybrydzie nie ma problemów z odpalaniem w zimie, ponadto odchodzą koszty dot. alternatora, rozrusznika itd…. napradwę polecam zastanowić się nad takim rozwiazaniem, jest mniej problemów i przyjemniej się jeżdzi – jest cicho.
        nawet yariska jest teraz w hybrydzie

    • spin napisał(a):

      Bzdura. Jak dlugo na mrozie rozgrzewa sie diesel a ile benzyna?

  2. MotoCentrum napisał(a):

    przy podobnych cenach paliw tylko benzyna 😛

  3. TenCoJezdzi napisał(a):

    Mam diesla, robie 15000-20000km rocznie więc benzyniak nie wchodzi w grę. Silnik 1,9TDI o mocy 90km w VW Polo Variant.

  4. Gonia napisał(a):

    jest też inna opcja: hybryda. Niskie spalanie,niska emisja spalin i niezawodny samochód – na przykładzie aurisa mówiąc.

  5. Majek napisał(a):

    stare roczniki- benzyna, teraz bezpieczniej jest brać hybrydę lub samochód z salonu. bo teraz wszędzie oszukuje. osobiście polecam
    yaris hybrydę 🙂

Tagi: Artykuł, Awaryjność, Benzyna, diesel, downsizing, Dwumasowe koło zamachowe, Felieton, turbodziura, turbosprężarka, Wtryskiwacze