Czym jest hamowanie silnikiem

ObrotomierzHamowanie silnikiem to dobra metoda na poprawienie bezpieczeństwa jazdy i zmniejszenie zużycia paliwa.

Hamowanie silnikiem nie jest trudne. Polega na wytracaniu prędkości poprzez umiejętne redukowanie biegów.

Załóżmy taką sytuację: jedziemy na czwartym biegu, a widzimy w oddali, że na skrzyżowaniu świeci się czerwone światło. Zamiast dojeżdżać do miejsca postoju na obecnym przełożeniu lub na luzie, puszczamy gaz. Samochód zacznie zwalniać. Zanim obroty spadną do poziomu, w którym auto zaczyna się „krztusić”, zmieniamy bieg na trzeci, a potem drugi. Możemy sobie przy tym pomagać hamulcem. Jeśli w tym czasie światło zmieni się na zielone i inne auta przed nami zaczną ruszać, my będziemy już na właściwym biegu do przyspieszania.

Hamowanie silnikiem jest ważne ze względów bezpieczeństwa. Przede wszystkim znacząco wspomaga wytracanie prędkości podczas używania hamulca nożnego. Jest to ważne np. w górzystym terenie, zapobiega zagotowaniu płynu hamulcowego. Dodatkowo dzięki temu wolniej zużywają się klocki i tarcze hamulcowe. Przełączenie na bieg jałowy redukuje opory przekazywane przez układ napędowy na koła, dzięki czemu pojazd zacznie przyspieszać, a nie zwalniać.

Samochód z włączonym biegiem jest stabilniejszy. Cały czas ma załączony napęd, co daje kierowcy większą kontrolę, w odróżnieniu od sytuacji, w której jedziemy na luzie. Jest to szczególnie istotne w autach bez systemu ABS, w których podczas gwałtownego hamowania mogą się zablokować koła.

Hamowanie silnikiem pozwala też zaoszczędzić paliwo. Nie dotyczy to tylko aut starszych, z silnikami gaźnikowymi bez zaworu hamowania silnikiem. W przypadku nowszych konstrukcji w momencie, kiedy puszczamy gaz, a mamy włączony bieg, układ wtryskowy przestaje podawać paliwo do silnika. Tłoki poruszają się dzięki obracającym się kołom.

Paliwo zaczyna płynąć ponownie przy odpowiednio niskich obrotach, ale wtedy możemy ponownie zredukować bieg. Podczas przemieszczania się na luzie motor cały czas zużywa pewną dawkę benzyny czy oleju napędowego.
Wadą hamowania silnikiem jest nieco szybsze zużywanie się sprzęgła, ale to w końcu element eksploatacyjny i prędzej czy później trzeba będzie go i tak wymienić.

Należy pamiętać, że hamowanie silnikiem w autach z silnikami Diesla przebiega gwałtowniej. Ponadto jest tym mocniejsze, im wyższe są obroty silnika. Czynność tę należy wykonywać na prostej drodze, przed lub za zakrętami, a nie na nich.

Czy hamujecie silnikiem? Zauważyliście, aby ta technika wpływała na nadmierne zużywanie się sprzęgła?

82 odpowiedzi na “Czym jest hamowanie silnikiem”

  1. qwa napisał(a):

    Cały czas tak jeżdżę, a nauczyłem się dzięki tacie i potem w szkole nauki jazdy. Do pracy mógłbym bez hamulca jechać 🙂

  2. mechanik napisał(a):

    Raz zahamowałem silnikiem i odrazu musiałem wymienić sprzęgło

    • kierowca napisał(a):

      tak, a następnie mózg. Jazda na luzie jest nie dopuszczalna, w razie nagłej sytuacji niema możliwości np. szybkiego przyśpieszenia itp.

      • Maksymilian Śleziak napisał(a):

        To był żart 🙂

      • bąbel napisał(a):

        Znawca nagłych sytuacji ;p

      • pawelwapwe napisał(a):

        jadąc (hamując) na wysokim biegu też nie ma możliwości szybkiego przyśpieszenia…

      • Marcin Łobodziński napisał(a):

        Możliwość szybkiego przyspieszenia zależy od mocy silnika a nie tego, czy jedziesz na luzie. Zapewniam Cię, że jak będę jechał Focusem RS na luzie to przyspieszę szybciej z włączeniem biegu niż ty jadąc Fordem Ka.

  3. justice napisał(a):

    sprzęgło jest elementem eksploatacyjnym, ale hamulce się oszczędza?! po drugie, przez takie dojeżdżanie do świateł robią się korki w miastach, bo ktoś się wlecze i wszystkich za jego plecami łapie światło wcześniej. jeśli chodzi o trasę i bezpieczeństwo to ok.

    • Hamulcowy napisał(a):

      idź się Stasiu doedukować. Potem komentuj. Korki tworzą się przede wszystkim przez zbyt małe odległości pomiędzy pojazdami, co zmniejsza płynność poruszania.

      • justice napisał(a):

        Januszku, jak ktoś się toczy od świateł do świateł, bo czeka aż samochód sam stanie, bo oszczędza na klockach, nie przyspiesza, coby za dużo nie spalić, to na takich właśnie światłach przejadą góra 3 samochody.

        • Bart napisał(a):

          Korki właśnie się tworzą przez tych co grzeją i hamują przed samymi światłami. Jeżeli widzisz z daleka czerwone światło i wszyscy będą równo wytracać prędkość, to w momencie zapalenia się zielonego światła, to nikt nie zatrzyma się i zdecydowanie więcej kierowców przejedzie skrzyżowanie.

          • DanBK napisał(a):

            Jakby każdy jednocześnie ruszał ze świateł to by korków nie było. A tak to tu jakiś pizduś musi telefon odłożyć, fryzurę poprawić, ręczny opuścić, usta pomalować i kawe zalać… i już pomiędzy samochodami by trzy inne weszły. A światełka inteligentne, wykryją lukę i zinterpretuje ją tak jakby już wszystkie samochody przejechały… no i włącza się czerwone światło. Ja wyznaję zasadę, obserwować samochód dwa miejsca przede mną oraz zasadę „muszę być pierwszy na światłach”… tak, większość z was pewnie się śmieje z takich ludzi ale… zanim ruszysz to pomiędzy nami będzie miejsce na ciężarówkę z naczepą.

            @edit Bart… czy ten serwis należy do gadzetomani bo Cie włąsnie z tamtej strony kojarzę 😀

          • tosyu napisał(a):

            mnie najbardziej rozbraja, biorąc pod uwagę puławską wawa-piaseczno, że właśnie takich rajdowców całe tłumy, a i tak prawie zawsze na skrzyżowaniu już w piasecznie się z nimi równam

          • DanBK napisał(a):

            Panie kierowniku, Piaseczna to ja na myśli nie miałem bo Piaseczno to lepiej objechać przez Kraków 😀

          • tosyu napisał(a):

            @danbk:disqus piękne :D:D:D

    • Y napisał(a):

      Ja korzystam z tego i tego sposobu. Np: jadac prostą ze wzniesienia, jadę na luzie, co oczywiste zeby nie hamowac (silnikiem) i nie doawać gazu, zeby jazda była ekonomiczna. Natomiast dojezdzajac do przeszkody, świateł, ,wolniejszego samochodu przede mna – hamuję silnikiem na w miae wysokim biegu. Po co się tu rozwodzić ?

      • arkadiusz nowak napisał(a):

        zjeżdżasz ze wzniesienia na luzie ?
        brawo dla tego Pana

        • ja napisał(a):

          I gratulacje z laurka.

          • Marcin Łobodziński napisał(a):

            Oczywiście, że tak. Dziś producenci samochodów stosują tę metodę w wersjach z automatyczną skrzynią biegów

    • Roman Mazur napisał(a):

      „sprzęgło jest elementem eksploatacyjnym”
      Renault Thalia ponad 150 000 przejechane bez wymiany czy nawet regulacji sprzęgła. Taaa „element eksploatacyjny”.

  4. cese napisał(a):

    Częstsza wymiana sprzęgła to normalka bo to element ekstrapolacyjny a tarcze i hamulce już nie?

  5. Olek napisał(a):

    Jeżdżę cały czas hamując silnikiem. Zwiększa bezpieczeństwo na śliskich drogach. Lepiej, żeby ślizgało się sprzęgło, niż koła na drodzę. Jeżdzę tak swoim samochodem dwa lata i jakoś nie zauważyłem problemów ze sprzęgłem. Poza tym lepiej wymienić częściej sprzęgło, niż klocki hamulcowe

    • Eloar napisał(a):

      No już wolę wymieniać częściej klocki niż sprzęgło, bo ich wymiana nie wymaga demontażu skrzyni biegów. No ale ja tam nie zauważyłem szybszego zużycia sprzęgła przez hamowanie silnikiem. Może dlatego, że nie mam porównania, bo zawsze to robię.

  6. Rafał napisał(a):

    A ja mam pytanie, jak wygląda hamowanie silnikiem przy automatycznej skrzyni biegów? Czy podczas dojeżdżania np. do skrzyżowania bez wciśniętego gazu paliwo jest podawane do silnika?

    • Kuba napisał(a):

      W skrzyni typu DSG identycznie. W klasycznym automacie prawie tak samo jak w manualu, szczególnie na wyższych obrotach. Ale trochę wcześniej zaczyna być podawane paliwo, bo jednak jest mały poślizg w przekładni hydrokinetycznej. Wiele jednak zależy od oprogramowania skrzyni w danym aucie.

      • Rafał napisał(a):

        Dziękuję za informacje, Ja akurat mam dosyć stary prosty automat i jak puszczam gaz to obroty spadają tak do około 1600- 1800 automatycznie i dopiero jak zaczynam jechać naprawdę wolno to spadają identycznie jak w skrzyni manualnej. Spalanie na komputerze pokładowy po puszczeniu gazu pokazuje 0l.

        Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź

    • Marcin Łobodziński napisał(a):

      To zależy od silnika i skrzyni biegów

  7. opad napisał(a):

    padają też łożyska w skrzyni, ale czego nie robi się dla bezpieczeństwa

  8. Przemo napisał(a):

    jak ktoś hamował silnikiem z napędem na tył to wie czym to może grozić….

    • Przemo napisał(a):

      w dodatku w nowych autach nie ma znaczenia czy to jest jazda na luzie czy nie i tak systemy kontrolują hamowanie, i poślizg auta.

      • smalls napisał(a):

        możesz troche objaśnić temat?

        • pedro napisał(a):

          Kolega ma elektornikę zamiast umiejętnosci. Tylko zapomniał że nie ekelktonika a technika zrobbi z Ciebie zawodnika. Dzis w autach jest ESP ABS ASR i inne systemy ale świadomości i myślenia za kierownicą nic nie zastąpi. Potem się dziwić że są wypadki bo jeden z drugim myśli że ma komputer na pokładzie i mu nic się nie stanie ale Apollo też się roztrzaskał z nie takim komputerem na pokładzie.

  9. Kierowca napisał(a):

    Można pomóc sobie hamulcem… Nawet trzeba, chociażby żeby uruchomić światła stopu, żeby ktoś jadący za nami wiedział, że zaczynami hamować…

    • Kierowca2 napisał(a):

      Kierowca za Tobą powinien obserwować to co się przed nim dzieje i powinien zachować prawidłową odległość…

      • Kierowca2 napisał(a):

        skoro tak to po co w ogóle światła stopu???

        • Maranelo napisał(a):

          Silnikiem to się bardziej zwalnia a hamulcami hamuje i to czasem gwałtownie. Światłą stop ostrzegają o hamowaniu.

          • Jakub napisał(a):

            Zakładam, że jechałeś kiedyś za kimś kto ma super syfiaste LEDy, których nie widać 🙂 w takiej sytuacji nie wiesz czy ktoś przed Tobą hamuje, czy nie robi tego.Nie wspominam, zę jak dodamy do tego słoneczko w twarz to fajnie jak widać cokolwiek dodatkowego czerwonego. Zawsze klepnę w hamulec czy schodzeniu z prędkości.

      • tosyu napisał(a):

        niby tak, lecz zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania, dobrym pomysłem mimo wszystko jest lekko nacisnąć pedał hamulca dla samego zapalenia świateł jeśli spadek prędkości jest znaczny, ja osobiście nie zamierzam liczyć że jeden mistrz z drugim wyczuje moją zmianę prędkości, rzekłbym: jak mu nie jebne czerwonym po oczach to nie podniesie nosa z tej komórki pisząc smsa

  10. JaNieUmiemZmieniaćBiegów napisał(a):

    Czy 126p można zapiszczeć kołami na 3 biegu? Tak! Przy redukcji z 4 🙂 Od wielu lat hamuję biegami nie ze względu na oszczędność paliwa lecz na szybsze hamowanie w połączeniu z hamulcem. Sprzęgło nigdy przy tym nie ucierpiało.

    • tosyu napisał(a):

      dokładnie, ja już dawno nie słyszałem absu w swoim samochodzie kiedy tak właśnie hamuje awaryjnie (co na szczęście zdarza się rzadko)

    • Marcin Łobodziński napisał(a):

      Jeżeli hamujesz silnikiem by zwiększyć skuteczność hamowania ogólnie, to zdecydowanie radzę Ci wymienić hamulce

  11. Wex napisał(a):

    Wole wymienić klocki hamulcowe za 60 zł niż sprzęgło za 600

    • tosyu napisał(a):

      Dopóki nie jeździsz/zwalniasz na półsprzęgle to nie ma znaczenia czy hamujesz silnikiem czy nie, tzn nie wpływa to „bardziej” poza po prostu dłuższym czasem kontaktu sprzęgła i stąd teoretycznie krótszym czasem do wymiany

  12. daniel napisał(a):

    Dzięki takim art. później chodzą legendy miejskie, że hamowanie silnikiem to jedyna i słuszna droga do oszczędności, a wrzucanie na luz to de fakto strata paliwa (0,7-1,4 litra / GODZINĘ hehe). Zdecydowanie lepszy rezultat daje odpowiednio wczesne „wrzucenie na luz”, tak by przed dojechaniem do skrzyżowania nie trzeba było w żaden sposób hamować, a jedynie przyspieszyć. Bilans energetyczny hamowania versus spalanego paliwa na jałowym i późniejszego braku konieczności rozpędzania pojazdu ze zdecydowanie niższej, lub nawet zerowej prędkości wypada na korzyść wrzucania na luz. A konkluzja jest taka, że jeśli chce się oszczędzać możliwie najwięcej, to należy korzystać z obu metod, zależnie od sytuacji i możliwości (gdzie luz to większa oszczędność niż hamowanie silnikiem).

    • tosyu napisał(a):

      Bylebyś nie musiał „oszczędzić” na naprawach jak wywiniesz orła na tym luzie. Druga sprawa, może tak jest u Ciebie, ja wyraźnie odczuwam korzyści ze spowalniania/hamowania silnikiem, a dokładniej mój portfel

      • Michał napisał(a):

        Oczywiście, jak ktoś wrzuca na luz to gwarantowany wypadek, jak nie teraz to w przyszłości. Ponadto nie wiem ile te Wasze samochody muszą palić, że zużycie paliwa jest takie odczuwalne.
        Więc nie pieprz tu swoich opinii jakby były one faktem.

        • tosyu napisał(a):

          Są faktem, jak jeżdże po „warszawsku” około więcej 2l/100, dycha tu, dycha tam, czuć. Mam silnik o małej pojemności (1.2) im bardziej ciśniesz tym więcej spala, przynajmniej tak jest u mnie

  13. Jakub napisał(a):

    Witam,
    Podsumowując hamowanie silnikiem jest super sprawą szczególnie przed światłami, przejazdem kolejowym i przede wszystkim zjeżając ze wzniesienia, czy też dojeżdżając do samochodu który będziemy chcieli wyprzedzić, gdyż obroty same się zredukują do takiej wartości która umożliwi bezpieczny manewr.

    Dodam jedno oprócz sprzęgła dostaje też mocno koło dwu-masowe w dieslach te elementy są drogie dlatego warto nauczyć się przy jakich prędkościach podczas redukcji biegu na niższy nie przekroczymy bezpiecznych 3300 obrotów.

    Kolejnym faktem jest że jazda na luzie jest bardziej ekonomiczna ale niestety mniej bezpieczna !

    Trzeba jeździć z głową !

  14. buddy napisał(a):

    Jeździłem tak przez 2 lata i zrezygnowałem. Wolę raz na jakiś czas wymienić klocki z tarczami, niż czekać aż coś się w końcu roz****e przez te ciągłe machanie wajchą.
    Poza tym prawda jest dość smutna, zmniejszenie zużycia paliwa jest raczej mitem. Tzn. nie ulega żadnej wątpliwości, że gdy hamujemy silnikiem dopływ paliwa zostaje odcięty, jednak to, że zaoszczędzamy jakąś ilość paliwa jest chociażby w moim przypadku praktycznie nieodczuwalne.
    Proszę mi wierzyć lub nie, hamując cały miesiąc „na luzie” robię tyle samo kilometrów na baku co hamując silnikiem. Być może sprawdza się to lepiej w innych samochodach, w moim Golfie IV tdi ani trochę.
    Hamowanie silnikiem ma swoje zalety, ale ja jednak zdecydowałem się zrezygnować z tego „ekologicznego” stylu jazdy.

    • Toy Yoda napisał(a):

      Machanie wajchą? Czym wy jeździcie? Mój samochód bez krztuszenia się niemalże staje na czwórce.

    • tosyu napisał(a):

      Ja jadąc ekonomicznie clio 1.2 po mieście zużywam ok 5-6l/100, w trasie ok 4l/100. Natomiast przekonałem się nie raz że warto mieć pod nogą moc silnika w awaryjnej sytuacji niż szukać wajchy kiedy jest sie na luzie.

  15. P Dampc napisał(a):

    A jak ma się zbyt wczesna redukcja, kiedy po zmianie biegu obroty gwałtownie rosną i silnik zaczyna trochę wyć? Czy to jest bardzo szkodliwe?

    • tosyu napisał(a):

      o ile masz olej w silniku, to nie 😀 no chyba że z 5 chcesz na 2 wskoczyć, to tak, poza gwałtownym szarpnięciem wprost na najbliższy pojazd/drzewo może to też być szkodliwe 😀

    • pedro napisał(a):

      Robisz przygazowkę silnik wskakuje na wyższe obroty puszczasz sprzęgło i silnik wchodzi jak malina, staraj się redukować o jeden bieg,

  16. kaliszok napisał(a):

    Od 6 lat jeżdżę hamując silnikiem,nic się nie dzieje z autem,sprzęgłem i skrzynią,a to tylko stara astra f…..

  17. Driver napisał(a):

    Sprzęgło się nie zużywa szybciej chyba, że hamujemy na półsprzęgle, a kto tak robi!? Co za baran to pisał, teraz ludzie będą wysprzęglać w panice przed kosztami wymiany sprzęgła. Prawie 6 lat jeździłem Volvo V70 2.5 TDI R5 w manualu, który miał 300.000km, zawsze hamowałem silnikiem, w momencie sprzedaży sprzęgło malina. Tak samo sprzęgło się zużywa podczas zwykłego przęłączania biegów przy ruszaniu jak przy hamowaniu silnikiem. Może zatem trzeba ruszać z dwójki i nie zmieniać biegów wcale 😀

  18. Philipek napisał(a):

    jezdze wieloma samochodami z racji zawodu i w kazdym hamuje silnikiem. zeby nie zuzywac sprzegla za bardzo, dokladam do tego hamowanie z miedzygazem. tzn: kiedy obroty juz sa niskie a ja wciskam sprzeglo, zeby zredukowac bieg na nizszy, kopie w pedal gazu tak, zeby miec odpowiednie dla biegu i predkosci obroty (nie slizgam sprzeglem az silnik na nie wejdzie). kiedy trzeba ostrzej hamowac to pomagam sobie hamujac palcami a gazu dodaje pietka. polecam poszukac informacji na temat technik hamowania z miedzy gazem (eng. heel and toe). chyba wszyscy kierowcy rajdowi jej uzywaja, wymaga troche pracy, zeby ja opanowac ale efekt jest super. najbardziej uwielbiam dzwiek wysokoobrotowych silnikow jak schodza z obrotow na kazdym biegu pokolei 🙂

    • pedro napisał(a):

      W końcu ktoś to mądrze napisał. Stara szkoła kierowcą zawodowych. Nauczył mnie tej techniki mój instruktor jak robiłem prawko na ciężarowe, potem łatwo to zaadoptowałem na osobówki i dziś nie wyobrażam sobie innej metody hamowania niż z tak zwaną przygazówką. A dźwięk jaki miły dla ucha. Pozdrawiam tych co myślą za kierownicą i są świadomymi kierowcami.

  19. miron napisał(a):

    Zużywa się sprzęgło, które jest elementem eksploatacyjnym. A klocki i tarcze nie ? ;d

    Ps. Jestem za hamowaniem silnikiem

  20. misterWise napisał(a):

    To jest hamowanie biegami. Hamowanie silnikiem polega na zdjęciu nogi z pedału przyspieszenia. Silnik sam z siebie hamuje koła przez reakcje fizyczne, które są zbyt proste by je tłumaczyć

  21. ignoranci napisał(a):

    Artykul spoko. Szkoda, ze jak zawsze pojawiaja sie cebulaki co wiedza lepiej. Nie jezdzi sie na luzie! Jak nie potraficie redukowac to po prostu noga z gazu! Samochod zwolni a wy przyoszczedzicie na klockach za 60 zlotych. Zapytajcie jak hamuja zawodowi na ciagnikach albo autobusach. Silnikiem i redukowaniem. Czasem retarder pomaga. Do osobowek tez to sie odnosi. Zwlaszcza do diesla z powodu wiekszego cisnienia sprezania.

  22. Makran napisał(a):

    Ja wrzucam na luz i *uj to kogo obchodzi. Jedna łapa na kierownicy a druga na drążku i żadna „nagła sytuacja” mnie nie zaskoczy.

  23. DailySmokerUNW napisał(a):

    ja nauczyłem sie tego za dzieciaka jeżdżąc jeszcze motocyklem crossowym i nie wyobrażam sobie jazdy jakimkolwiek pojazdem bez używania tej techniki… większa kontrola i skuteczność hamowania (w mojej opinii powinna to być jedna z podstawowych technik podczas nauki jazdy ale nie wszyscy tego uczą, a szkoda)

  24. Halfi napisał(a):

    Zazwyczaj staram się hamować silnikiem, nigdy nie miałem jakikolwiek problemów ze sprzęgłem. I na pewno jest to zdrowsze dla auta 😉

  25. e2rdo napisał(a):

    Odkąd kupiłem sobie nowe auto to hamuje silnikiem. Po 4 latach użytkowania samochodu (15.000km rocznie) wartości związane z apetytem na paliwo zmalały ale za to korozja weszła i wżarła się w tarcze hamulcowe…

  26. Ostry napisał(a):

    Jestem motocyklistą . Hamowanie silnikiem to podstawa , hamulców używam głownie przy zatrzymaniu do 0 , a w każdej innej sytuacji hamuje silnikiem

    Wytracanie prędkości z 200+ km/h to hamowanie silnikiem + 2 palce na przedniej klamce 🙂

    Oczywiście skrzynia biegów sekwencyjna więc redukcja z przygazówką ( międzygaz to się w żuku robiło… )

  27. Romek napisał(a):

    jedno pytanie: po ch*j tak hamować??? wszyscy jeździcie ciężarówkami w górzystym terenie? 😀 poza tym wymiana sprzęgła a klocków cenowo to niebo a ziemia.

  28. kod007 napisał(a):

    często wyjerzczam na delegacje widze jak koledzy jerzczą niech ktoś mi powie co to za rużnica czy wymienie sprzęgo czy kilkakrotnie kolocki. jerzac po mieście prawie się nie urzywa hamulcuw przez to i moje częste wyjzady na delegacje (niema komu jeździć samochodem) musiałem hamulce rozbierać i poczyścić bo się zastały

  29. lulu napisał(a):

    raz na lodzie zdjąłem nogę z gazu przy 120 i do dziś nie dostałem odszkodowania, a maluch stoi i stoi

  30. CubanCigar napisał(a):

    „Wadą hamowania silnikiem jest nieco szybsze zużywanie się sprzęgła, ale to w końcu element eksploatacyjny i prędzej czy później trzeba będzie go i tak wymienić.” Co to w ogóle za argument? Okej, rozumiem, że na tym polega ten cały eco-driving, oszczędzanie na paliwie, ale z drugiej strony… inne elementy wozu całkiem wyeksploatować? Co całkiem kłóci się z tym, co dowiedziałem się na szkoleniu. Jestem po eco-drivingu w szkole jazdy dla firm pana Michała Kościuszko z Krakowa (www.sjmk.pl) i wytłumaczono nam, że faktycznie, zużycie paliwa spada o 10-20%, przy czym dodatkowo (!) można
    doliczyć oszczędności spowodowane mniejszym zużyciem ogumienia, hamulców
    i innych elementów pojazdu.

  31. Szofer, pan szofer :) napisał(a):

    Hamowanie silnikiem, tak oczywiście ale to ni to samo co hamowanie biegami. W ruchu miejskim przy 50 km na godz. po zdjęciu nogi z gazu i lekkim przyhamowaniu już nie ma co mieszać biegami tylko skoncentrować się na dokładnym zatrzymaniu. Przy zjeżdżaniu ze stromego wzniesienia od razu włączamy niski bieg i cały czas hamujemy. Próby redukcji mogą się nie udać. Przy dużych prędkościach jeśli musimy hamować ostro to hamulec i na koniec sprzęgło też nie ma kiedy bawić się biegami. To wydłuża drogę hamowania. Na egzaminie mowa jest o hamowaniu silnikiem a nie biegami. Chodzi o to aby hamowania nie zaczynać od sprzęgła. Biegami hamują cioty co wloką się w ruchu miejskim.

  32. Roman Mazur napisał(a):

    „układ wtryskowy przestaje podawać paliwo do silnika”
    Czyli silnik gaśnie? To dlaczego cały czas go słyszę jak przy normalnej jeździe a z rury wydechowej lecą spaliny? Magia?

    • Marcin Łobodziński napisał(a):

      Jest tak dlatego, że wyrwał pan wypowiedź z kontekstu. Proszę przeczytać całość: kiedy puszczamy gaz, a mamy włączony bieg, układ wtryskowy przestaje podawać paliwo do silnika

      • Roman Mazur napisał(a):

        Może jestem za stary ale w czasach mojej młodości gdy do silnika nie podawano paliwa to gasł.
        Czyli teraz silnik pracuje (dochodzi do eksplozji mieszanki paliwa i powietrza) tylko dlatego że mamy puszczony gaz i włączony biega? Paliwo nie jest potrzebne?
        Czyli jednak magia 🙂

        • Marcin Łobodziński napisał(a):

          „Czyli teraz silnik pracuje (dochodzi do eksplozji mieszanki paliwa i powietrza) tylko dlatego że mamy puszczony gaz i włączony biega? Paliwo nie jest potrzebne? Czyli jednak magia :)”

          a to już pan tak twierdzi 🙂

        • Mariusz Zmysłowski napisał(a):

          Może w ten sposób: gdy następuje hamowanie silnikiem, to koła napędzają silnik, nie silnik koła. I faktycznie – mieszanka nie jest podawana, nie następuje detonacja. Wał korbowy cały czas pracuje, ale energia nie jest przezeń przekazywana na koła. Wiem, że to może brzmieć dziwnie, ale widziałem stanowisko laboratoryjne, na którym w przezroczyste komory wtryski lały paliwo, gdy dociskany był gaz, a gdy siła intercji popychała auto naprzód i pedał gazu był puszczony, wtrysk przestawał pracować.
          Nie magia, a technika 🙂

          • Roman Mazur napisał(a):

            Bardzo ładnie i „łopatologicznie” wytłumaczone 🙂
            Ja to doskonale rozumiem tylko nie rozumiem skąd dym z rury wydechowej i dźwięk silnika jak przy normalnej pracy.
            PS. Może nie każdy silnik tak działał i ja trafiałem na stare modele?

Tagi: ekojazda, hamowanie silnikiem, hamulce, Silnik