Co zrobić, gdy samochód zakopie się w śniegu?

Samochód zakopany w śniegu | Fot. Paweł Kaczor

Samochód zakopany w śniegu | Fot. Paweł Kaczor

Zima to okres, w którym nie tylko łatwo wpaść w poślizg, ale i nietrudno także o unieruchomienie samochodu przez zakopanie się w śniegu. Jak sobie poradzić z tą sytuacją?

Zakopanie w śniegu może w różnym stopniu unieruchomić pojazd. Czasami wystarczy dobra technika jazdy, by bez większego wysiłku wydobyć wóz z tarapatów. Może jednak dojść do sytuacji, w której nie obejdzie się bez pomocy z zewnątrz.

Zacznijmy od samego zakopywania się – jeśli czujemy, że nasz samochód zatrzymał się w śniegu i zaczyna powoli osiadać, nie kręćmy na siłę kołami. Wciskanie gazu do podłogi nic nie pomoże, a przeciwnie – pogorszy naszą sytuację. Buksujące koła tylko rozpuszczają śnieg, co prowadzi do powstania śliskiej, oblodzonej powierzchni pod oponami, samochód zapada się jeszcze głębiej i ostatecznie siadamy podwoziem na białym puchu. Jeśli nasze auto zakopało się delikatnie i zostało jedynie minimalnie unieruchomione, warto spróbować rozbujać cały pojazd. W tym celu należy delikatnie puszczać sprzęgło, by samochód drgnął do przodu. Następnie znów wciskamy sprzęgło do końca i pozwalamy, by wóz stoczył się do tyłu. Czynność wykonujemy kilka razy, z wyczuciem, by każde kolejne dodanie gazu lub odpuszczenie sprzęgła powodowało większe przemieszczenie pojazdu. Jeśli nie możemy ruszyć do przodu, możemy też spróbować z biegu wstecznego. Gdy samochód już rozhuśta się w śniegu, możemy spróbować przyspieszyć mocniej i wyjechać z białego puchu. Nie wolno wtedy zatrzymywać się, póki nie stwierdzimy, że znaleźliśmy się na bezpiecznej nawierzchni. Jeśli mamy skrzynię automatyczną, nie wolno wykonywać tej czynności zbyt długo. Może ona doprowadzić do przegrzania się przekładni.

Jeśli auto nie chce się ruszyć, ale jeszcze nie osiadło na śniegu, można mu pomóc zwiększając jego przyczepność. W tym celu należy podłożyć pod koła to, co mamy pod ręką. Jeśli jesteśmy dobrze przygotowani do zimy, mamy w bagażniku mały pojemnik z piaskiem, który możemy podsypać pod opony kół napędowych. Można także zakupić specjalne maty, które wgryzają się solidnie w śnieg i dają maksimum przyczepności oponom. Jeśli nie mamy nic przygotowanego na wypadek zakopania, pozostaje nam improwizować. Jeśli sytuacja jest na tyle poważna, że możemy liczyć się z drobnymi stratami, pomóc mogą gumowe dywaniki samochodowe. Należy podłożyć je pod koła napędowe. Dobrą alternatywą są też gałęzie znalezione w okolicy.

Jeżeli nie jesteśmy sami, zarówno przy ruszaniu przez rozbujanie auta, jak i z pomocą przedmiotów zwiększających przyczepność, może pomóc nam pasażer, przechodnie lub inni kierowcy. Popchnięcie auta nawet ze stosunkowo niewielką siłą, jaką względem samochodu dysponuje człowiek, może pomóc znacznie bardziej, niż nam się wydaje. Osoby pomagające ruszyć auto mogą też starać się dociążyć oś napędową, co pozytywnie przekłada się na przyczepność kół.

Najgorsza sytuacja to taka, w której samochód osiadł podwoziem na śniegu. To oznacza, że koła nie są już nawet dociskane do nawierzchni, tylko kręcą się w powietrzu, na styku z podłożem. Wtedy konieczne jest odkopanie auta. Dobrym zabezpieczeniem w tej sytuacji jest nawet niewielka saperka wożona w bagażniku. Jeśli sytuacja nie jest naprawdę kryzysowa, odradzamy kopanie w śniegu gołymi rękami. Aby wyciągnąć samochód z opresji, trzeba wygarnąć sporą ilość białego puchu. W tym czasie możemy poważnie narazić swoje zdrowie.

Gdy wyjmiemy już znaczną ilość śniegu spod auta, warto zastosować wcześniejsze metody zwiększające przyczepność i w miarę możliwości odkopać też trochę drogi przed autem. Dzięki temu, gdy już ruszymy, będziemy mieli gdzie się rozpędzić, by wyjechać siłą inercji.

Bez względu na stopień zakopania, zawsze obowiązuje jedna zasada, której należy się trzymać. Zakopanym samochodem wyjeżdżamy wyłącznie na prostych kołach. To znacznie ułatwia ruszenie.

Na koniec pozostaje ostatnia deska ratunku, czyli hol. Jeśli mamy możliwość wezwać pomoc lub przy naszym zakopanym aucie zatrzymają się chętni do pomocy kierowcy, na nic obecność innych samochodów, jeśli nie mamy ze sobą liny holowniczej. Dlatego w zimę powinna ona być na wyposażeniu naszego auta.

Kiedy bierzemy drugi wóz na hol i staramy się wyciągnąć go z zaspy śnieżnej, należy pamiętać, aby nie wykonywać gwałtownych ruchów. Przed pierwszym pociągnięciem należy naprężyć linę i dopiero wtedy rozpocząć wyciąganie auta. Zbyt ostre szarpanie może doprowadzić jedynie do zerwania liny lub nawet wyrwania ucha holowniczego z samochodu. Problem ten nie jest tak duży, jeśli dysponujemy liną kinetyczną, tzw. kinetykiem, który nie jest sztywny – pozwala na minimalne rozciągnięcie.

Tagi: jazda samochodem, poradnik, śnieg, technika jazdy, zima