Baba za kółkiem i nie tylko, czyli stereotypy związane z motoryzacją

Fot.: tuwroclaw.com

W Polsce, tak samo zresztą jak w innych krajach, istnieje wiele stereotypów dotyczących zarówno samochodów, jak i samych kierowców. Niestety często przekłada się to na nieżyczliwe zachowania na drodze. Dlaczego kierowcę Hondy Accord przepuszczamy bez namysłu, a właściciel Porsche Panamery musi czekać i na siłę szukać miejsca przy zmianie pasa?

Jak nietrudno się domyślić, źródłem stereotypów często są kompleksy, duża część osób po prostu chce mieć wszystko, co najlepsze. Jeśli ktoś ma szybszy samochód, modniejsze ubranie czy nowszy rower, wtedy zaczynają się problemy. Dlaczego on, a nie ja? Pewnie musiał kogoś oszukać albo okradł bank, a może ma ciotkę w Ameryce? Nikomu jednak nie przychodzi do głowy, ile własnej pracy ten właściciel drogiego samochodu włożył w to, aby móc sobie na taką przyjemność pozwolić. Trzeba więc na każdym kroku udowadniać takiemu delikwentowi, że niepotrzebnie afiszuje się swoim bogactwem. Choć tak naprawdę nasza nieuprzejmość wymierzona w jego kierunku jest podyktowana zwykłą zazdrością, a my w gruncie rzeczy sami nie pogardzilibyśmy takim autem.

Często stereotypy wynikają również z negatywnych lub pozytywnych opinii zasłyszanych przez nas od znajomych. „Nie kupuj Alfy, sąsiad ma i strasznie narzeka, lepiej wybierz Toyotę”. Przypomnijcie sobie ile to razy osoby w waszym otoczeniu lub Wy sami nie spróbowaliście znaleźć realnego potwierdzenia krążących opinii, tylko kodowaliście sobie w pamięci raz na zawsze, że wszystkie włoskie samochody się psują, więc nie warto ich kupować. Prawda jest jednak taka, że dużo zależy od wersji silnikowej i stanu konkretnego egzemplarza. Wystarczyłoby po prostu zajrzeć na forum danej marki i poczytać trochę motoryzacyjnych stron internetowych czy gazet na ten temat.

Niezależnie od źródła większość stereotypów budzi politowanie i wywołuje uśmiech na twarzy każdego racjonalnie myślącego człowieka. Na przykład kierowca w średnim wieku według powszechnej opinii nie może sobie kupić auta z odkrytym dachem, bo od razu zostanie utożsamiony z mężczyzną przeżywającym kryzys wieku średniego. Taka osoba na pewno gustuje w młodych dziewczynach szukających sponsora fundującego im drogą biżuterię, luksusowe ubrania i wizyty w wykwintnych restauracjach. A jeśli ktoś po prostu całe życie marzył o takim aucie i dopiero teraz go na nie stać? Nikt z sąsiadów przecież nie uwierzy w tego typu historie, czy to nie absurd?

Z kolei każdy kierowca BMW niegdyś uważany był za dresiarza lub członka mafii, który wozi ze sobą arsenał broni, zestaw kijów baseballowych i oczywiście pokaźną ilość narkotyków. Obecnie stereotypy mają już znacznie mniejszy kaliber, współczesny właściciel bawarskiego auta to już nie gangster, tylko dobrze zarabiający buc, który nagminnie łamie przepisy i zawsze zajeżdża drogę innym, żeby pokazać, że to on tu rządzi. Brzmi śmiesznie, gorzej, jeśli przekłada się to na nieuprzejmości oraz agresję na drodze. Kto jeździ BMW wie o czym mówię.

„Baba za kierownicą” to kolejny przykład jednego z najstarszych stereotypów. Część męskiej grupy kierowców uważa, że kobiety nie powinny pod żadnym pozorem prowadzić auta, bo nie potrafią ani dobrze jeździć, ani tym bardziej parkować. Ile razy drogie panie spotkałyście się z takim podejściem? Prawda jest jednak taka, że wiele kobiet to bardzo dobrzy kierowcy. Poza tym takie panie jak Sabine Schmidt czy Danica Patrick są wyraźnymi dowodami na to, że kobiety równie dobrze radzą sobie z samochodem w ruchu miejskim, jak i na torach wyścigowych.

Kupowanie auta również wiąże się z stereotypami. Kierując się nimi przy wyborze wymarzonego samochodu, najlepiej zdecydować się na egzemplarz sprowadzony z Niemiec lub ze Szwajcarii. Dlaczego? Bo tam ludzie mają więcej pieniędzy i bardziej dbają o swoje samochody. Częściej odwiedzają myjnie, nie oszczędzają na częściach i jeżdżą autami raz na tydzień do sklepu. W rzeczywistości większość sprowadzonych sztuk to pojazdy po poważnych wypadkach z dużymi przebiegami, naprawiane możliwe jak najmniejszym kosztem u nas w kraju i sprzedawane wierzącym w tego typu bajki klientom. Też daliście się na to nabrać? A wystarczyłoby po prostu bardziej zainteresować się egzemplarzami kupionymi i serwisowanymi w Polsce. Tylko, że zwykle nie odpowiada nam ich ubogie wyposażenie, bo przecież lepiej kupić rozbity egzemplarz z gadżetami niż tak zwaną „goliznę”.

A Wy jakie jeszcze znacie stereotypy związane z motoryzacją? Waszym zdaniem takie zjawisko nasila się czy osłabia?

34 odpowiedzi na “Baba za kółkiem i nie tylko, czyli stereotypy związane z motoryzacją”

  1. MotoCentrum napisał(a):

    Ile razy drobie panie spotkałyście się z takim podejściem?
    drogie*

    Swoją drogą – wydaje mi się, że stereotypy dotyczące kobiet zaczynają pomału wymierać… Ostatnio w L-kach widzę same dziewczyny, a i na drodze coraz więcej kobiet dzielnie sobie radzi 🙂

    • Zibi napisał(a):

      Jak miałem 18 lat i „robiłem prawko” też uważałem, że stereotyp kobiety-kierowcy to bzdura. Już po 10 latach jazdy dzień w dzień po Warszawie zmieniłem zdanie. A jak trafię na dobrego kierowcę-kobietę (średnio raz na trzy tys. przypadków 🙂 to wielbię ją jak jednorożca.

  2. abc napisał(a):

    Co do tego że kobiety jeżdżą gorzej, wsiadałem do samochodu ze świeżym prawkiem wolny od tego stereotypu, zrobiłem już trochę km od tego czasu, no i niestety jak ktoś robi jakiś idiotyzm na drodze potem wyprzedzam i zerkam i w 90% przypadków jest to kobieta 😉

    • Maryn napisał(a):

      Dokładnie, sam jeżdżę autem od paru miesięcy (na rowerze szosowym parę lat) – i jak widzę, że przede mną jedzie kobieta, od razu zachowuje większy odstęp – z reguły są niezdecydowane, nie wiedzą co robić, mówiąc potocznie – nie ogarniają

    • Stefan napisał(a):

      +1

    • PJX napisał(a):

      Moja żona akurat jeździ świetnie, ale… ma problemy z precyzyjnym parkowaniem. Ostatnio wraca z garażu i mówi:

      – Przetarłam Ci auto.

      – O, to super, bo brudne było!

      – Nie zrozumiałeś: PrzEtarłam Ci auto…

      (fakt, garaż ciasny, ale przecież mogła złożyć lusterka…)

      Druga scenka (już nie z żoną w roli głównej):

      Wracam do auta, które stoi na parkingu, i widzę, jak kobieta próbuje zaparkować robiąc skręt w prawo z prawego pasa (niemożliwe, chyba, że czołgiem) no i radośnie jedzie lusterkiem po boku mojego auta. Chwilę jej się przyglądam, na co ona wysiadła, pyta się, czy to moje auto, ja jej potwierdzam, na co ona: „Może mi pan zaparkować?”

      Podobnych sytuacji zdarzyło mi się więcej: zwykle kobiety mają problemy z parkowaniem.

  3. rozczochrany napisał(a):

    Stereotypy o kobietach są bardzo nie fair, bo faceci też potrafią jeździć i parkować tragicznie, sporo osób po prostu nie myśli na drodze, ale to nie jest duża liczba, po prostu to co złe się wyróżnia, a to co jest dobre przemija niezauważenie.

    Co do samochodów, to importowane samochody są jedynie mniej wybite i owszem potrafią być dobrze wyposażone, z małym przebiegiem i ewentualnie małych stłuczkach, ale są one po prostu dużo, a to naprawdę dużo droższe niż Polskie odpowiedniki, co z tego, że Polski samochód jest Polski, jak po 5 latach wymaga gruntownego remontu zawieszenia i blach.

  4. OjciecDyktator napisał(a):

    Co do kobiet za kierownicą. Argument przeciw: kilka lat temu miałem okazję przejechać się z żoną mojego kolegi. Nawet nie zatrzymała się na przejeździe kolejowym. Na moje uwagi że to był przejazd, znak stopu odpowiedziała: „przecież zwolniłam do 20 i się rozejrzałam” Mnie na kursie uczono że stop to stop. A teraz argument za: kobiety które jeżdżą autobusami i ciężarówkami np. Wiola z „Konwoju” emitowanego na antenie TVN Turbo. Są ludzie i ludzie jedni mogą jeździć, inni nie powinni zbliżać się do samochodu i płeć nie ma tu nic do rzeczy.

  5. altc napisał(a):

    Dziwna sprawa z tymi kobietami. W Polsce ten stereotyp ma wiele wspólnego z prawdą. Natomiast w Skandynawii w ogóle nie zauważyłem by kobiety jeździły gorzej, może dlatego że wszyscy tam jeżdżą ślamazarnie:p, a tak na serio często się widuje panie prowadzące autobus czy jakieś cięższe maszyny.

    • Zulik napisał(a):

      W uk to samo, kobiety potrafia jeździć tak samo źle jak faceci 😉 A co do autobusów, to też często prowadzą tutaj kobiety – i do nich nie można mieć żadnych zastrzeżeń – lepiej ogarniają ten autobus niż faceci kierowcy zwykłą osobówkę 😉

  6. deon napisał(a):

    wszystko fajnie,tylko co to ma wspólnego z telefonami?

    • Grzegorz Winger napisał(a):

      Bo kobieta mimo, że jest w zasięgu sieci swoich neuronów, to za kółkiem często zrywa łącze 😉

  7. Kuba napisał(a):

    Sytuacja z wczoraj. Skręcam w lewo na małym skrzyżowaniu równorzędnym, z naprzeciwka jedzie L-ka Egzamin, z wrzuconym kierunkiem w lewo. Zaczynam wykonywać skręt w lewo bezkolizyjny, a ta jedzie prosto na mnie, tak jakby tylko miała ten kierunek, a chciała jechać prosto. Ja po hamulcach, oni po hamulcach (pewnie egzaminator hamował, ale pewny nie jestem) i stoimy, brakło z 1 metr do zderzenia, oczywiście L-ka zgaszona. Patrzę na kierującą – blondynka ok. 20 lat, zauważyłem że to egzamin, a że się nie śpieszyłem, to już sobie pomyślałem że odpuszczę, nie będę nic robił, tylko poczekam na ich ruch. Dziewczyna wykonała kangura w moim kierunku, prawie rozbijając auta i znowu jej zgasł. Odpaliła i zaczęła się turlać w lewo jak paralityk, 0-5-0-5-0-5 km/h, już nie wytrzymałem i ominąłem ich, nie spojrzałem czy ją zaraz wysadził, ale pewnie musiało tak być. Jak można kogoś tak beznadziejnie jeżdżącego dopuszczać do egzaminu? Ten instruktor co ją uczył nie powinien jej podpisać żadnego papieru, że skończyła kurs i zdała egzamin wewnętrzny, bo dziewczyna jeździła jak upośledzona! Powinna jeszcze drugie 30 godzin wyjeździć zanim się zacznie na egzaminy zapisywać.

    • Sfrustrowany przepisami kursan napisał(a):

      A nie zastanawiałeś się dlaczego tak zrobiła? Bo na ezgaminie na skrzyżowaniu równorzędnym nie ma czegos takiego jak bezkolizyjny skręt w lewo. Wiem, że to brednie ale tak uczą i tego samego wymagają na ezgzaminie, bo na takim skrzyżowaniu wasze tory jazdy się przecinają, więc w teorii powinniście dojechać oboje do środka skrzyżowania i tam się dopiero ominąć skrecjąc. Dlatego babka jechała na Ciebie, nie dlatego że to blondynka tylko tak ją uczyli. Normalnie każdy się wymija na skrzyżowaniu w taki sposób jak Ty, tylko że zawsze trochę ścninasz ten zakręt, no nie? Bo nie patrzysz czy przecinasz linię ciągłą itp. A na ezgaminie obleje ją za to. I jak ją oblał to dlatego, że jej dwa razy zgasł silnik, bo w teorii to Ty zrobiłeś błąd. Pozdro.

      • Kuba napisał(a):

        Mnie uczono, żeby wykonywać lewoskręt w takiej sytuacji bezkolizyjnie, chyba że układ skrzyżowania, jego geometria jasno sugeruje konieczność jazdy „na zakładkę”, lub jest znak, który to wymusza. Natomiast w omawianym przeze mnie przypadku, chodziło o małe skrzyżowanie osiedlowe, nawet bardzo małe, jak napisałem wcześniej. Dodatkowo całe skrzyżowanie jest na wywyższeniu, przez co prędkości są minimalne (i pewnie dlatego nie było kolizji). Nikt tam nie skręca w lewo „na zakładkę” bo jest po prostu zbyt ciasno, L-ki również wykonują tam skręty bezkolizyjnie i wiem o tym, bo przejeżdżam to skrzyżowanie średnio 2 razy dziennie (a skrzyżowanie widzę z okna), a mieszkam niedaleko WORDu tak więc, wszystkie zachowania L-ek znam na pamięć.

        • Adron505 napisał(a):

          do sfrustrowanego przepisami – to ciekawe, bo sam 2 lata temu zdawalem prawko, i siedzialem na kursie z paroma osobami w wieku ~30 lat. I podczas omawiania skrzyzowan wykladowca uczyl jazdy bezkolizyjnej wlasnie, i ktos ze starszego rocznika powiedzial, ze przeciez zawsze uczyli nazdy na zakladke. Mnie tez to zaciekawilo bo interesowalem sie wczesniej zasadami ruchu i tez mi sie tak wydawalo, ale wykladowca odpowiedzial ze tak uczono kiedys, ale ze wzgledu na niewygode takiego rozwiazania przepisy sie zmienili i teraz obowiazuja wlasnie takie bezkolizyjne rozwiazania. Ciezko mi uwiezyc, ze w roznych czesciach kraju ucza roznych technik.. Choc w polsce to wszystko mozliwe ;p

          • PJX napisał(a):

            Nie ma żadnych przepisów, które regulują sposób skrętu w lewo: można wybrać wariant, ale to zależy od kierowcy z naprzeciwka: albo pojedzie „na krótko”, albo wybierze wariant „długi” i wtedy trzeba się dopasować. Wolę bezkolizyjnie.

      • PJX napisał(a):

        Zgodnie z PoRD na skrzyżowaniu równorzędnym (jak i każdym innym, na którym pasy do skrętu w lewo nie są ściśle wytyczone – czyli nie prowadzą Cię do końca skrzyżowania), nie ma określonego sposobu na skręt w lewo: dopuszczalna jest zarówno wersja „krótka” (bezkolizyjna dla skręcających w lewo, nie ma przepisu, który by jej zabraniał) jak i „długa” (z przecięciem toru jazdy) – w zależności od tego, co wybierze kierowca z naprzeciwka. Ja wybieram zwykle wariant bezkolizyjny, bo jest bardziej płynny, ale jak ktoś czuje potrzebę postania na skrzyżowaniu, to wtedy się dopasowuję.

  8. erfqer napisał(a):

    jako kierowca od 10 lat, niestety stwierdzam,że to z babami to czysty fakt. 80% nie powinna dostać prawka

  9. artko7 napisał(a):

    „Prawda jest jednak taka, że wiele kobiet to bardzo dobrzy kierowcy.” – no właśnie, wiele, a nie większość.

    • Zulik napisał(a):

      Problem jest taki, że naprawdę nie znam takich o których mógłbym to powiedzieć.. Z drugiej strony np, nie uważam mojej mamy za dobrego kierowcę, ale to mój tata miał jednak więcej incydentów drogowych – mimo, że mama zrobiła prawko wcześniej niż on (a oboje są w tym samym wieku)

      • artko7 napisał(a):

        Porównaj sobie wypadki/kolizje powodowane przez kobiety i te powodowane przez mężczyzn, u kobiet najczęściej wynika on ze strachu i braku wyczucia przestrzennego samochodu, czy pomylenia hamulca z gazem (lub na odwrót), u mężczyzn wynika zaś z naturalnej potrzeby rywalizacji, potrzeby poczucia adrenaliny oraz agresywności.

  10. feri napisał(a):

    Co do właścicieli BMW to w życiu nie miałem dresu nie mam i nie będę miał 😛
    Nie wożę broni noży itp. a markę BMW lubię za solidność i mam głęboko w d…. co sobie inni myśla o mnie 😛
    Kobiety za kierownicą to niestety fakt ale winę ponoszą jak najbardziej instruktorzy którzy oczywiście nie przykładają się do przekazania jak największej ilości wiedzy „przysłowiowej blondynce” tylko nawijają bajerę (bo podobno liczy się praktyka i i tak w te parę godzin nikogo niczego się nie da nauczyć)
    Co do kupowania marek które wszyscy odradzali to przemieliłem (fiata, forda, renault) i nigdy w życiu więcej się w to nie wpakuję a nie wierzyłem w stereotyp!
    Biednie wyposażone auto z Polski wytłuczone na naszych BOSKICH drogach to rzeczywiście gratka 😛 Auta szuka się długo i namiętnie aż się trafi na to czego się szuka i czego się chce i oczekuje.
    Kierowca w średnim wieku to rzeczywiście „musi” lub „nie musi” być kryzys wieku średniego. Jeśli kupi sobie kolejne auto np. drugie czy trzecie to może to być kaprys ale jeśli przesiada się z rodzinnego kombi do kabrioletu to już oznaka że starzeję się i trzeba wszystkim pokazać jak młodo się trzymam 🙂

    • Zulik napisał(a):

      Ten stereotyp BMW dotyczy najczęściej e30 i e36 😉 Głównie dlatego, że to tylnonapędowe usportowione auta z mocnymi silnikami – w dodatku tanie w zakupie 😉

  11. konrad napisał(a):

    baba i auto to niewypał niczym małpa i karabin

  12. Yaco napisał(a):

    kobiety sa gorszymi kierowcami i to jest niepodwazalny fakt, a wynika to z tego ze wszystkie punkty orientacyjne maja umieszczone w placie czolowym, natomiast mezczyzni maja je rozmieszczone zarowno w placie czolowym jak i platach skroniowych, dzieki czemu sa bardziej spostrzegawczy, maja lepsza orientacje oraz potrafia lepiej przewidywac.

    @zulik
    brak zdarzen drogowych nie oznacza umiejetnego prowadzenia samochodu.

  13. jjmalin napisał(a):

    jak kupowałem swoje auto to też mi każdy mówił żebym kupił w tej cenie 3 lub 4 letnie BMW albo VW. Wolalem wziąść nowe auto z salonu i nie miec problemu

  14. Kozlowy napisał(a):

    Co do tych marek uznanych za awaryjne -fiaty,fordy, alfy -to mialem seicento przez kilka lat .Przejechalem nim 100.000 km i nigdy nic sie nie zepsulo .
    Raz musialem sprzeglo podciagnac ,ale trwalo to 2 min na parkingu .
    Lalem paliwo ,zmienialem oleje i klocki , to wszystko . Calkowicie bezawaryjny samochod.
    Wydaje mi sie ,ze to jednak stereotyp . Ludzie sie uparli na te auta ,albo synek bez wiedzy taty katowal samochod ,a tata naprawial bidulek i ciagle psioczyl ,jaki to zlom kupil 😀

  15. ~~~~ napisał(a):

    Intryguje mnie, jak wy widzicie z odległości powiedzmy 50 metrów przez maciupeńką w sumie tylną szybę jakiej płci jest kierowca…

Tagi: Alfa Romeo, Auta sprowadzane ze Szwajcarii, Baba za kółkiem i nie tylko czyli stereotypy związane z motoryzacją, bmw, Felieton, Honda, kobieta za kierownicą, Kryzys wieku średniego, Kupowanie auta za granicą, Porsche Panamera, stereotypy, Szowinizm za kierownicą, Toyota