15 minut, które ratują życie

Raz, dwa, trzy – twoje powieki stają się ciężkie. Cztery, pięć, sześć – robisz się senny. Siedem, osiem, dziewięć – czas na postój!

Jeśli w trakcie podróży nie chcemy narażać na niebezpieczeństwo siebie, współpasażerów i innych uczestników ruchu, musimy co jakiś zrobić sobie przerwę.

2 godziny i 15 minut

Po 24 godzinach bez snu nawet trzeźwy kierowca zachowuje się tak, jakby miał we krwi 1 promil alkoholu – wynika z badań VicRoads, australijskiej organizacji zajmującej się bezpieczeństwem ruchu drogowego. To oczywiście skrajny przykład, ale nie na darmo kierujący ciężarówkami w pięciogodzinną trasę muszą wkalkulować 45 minut postoju.

„Zwykłych” użytkowników dróg nie obowiązują żadne nakazy w kwestii przystanków. Fachowcy radzą jednak trzymać się zasady: 2 godziny jazdy, 15 minut odpoczynku.

Oczywiście, nie musowo jeździć ze stoperem w ręku, ale powinniśmy zrobić sobie przerwę w prowadzeniu auta chociaż co 150-200 km. Warto też zwracać uwagę na symptomy świadczące o przemęczeniu. Ciężkie powieki to sygnał oczywisty, ale warto też pomyśleć o postoju, gdy zaczynamy prowadzić jedną ręką, szukając podparcia dla drugiej, bezwiednie drapać się po twarzy, a w fotelu jest nam coraz bardziej niewygodnie. Jeśli nie pamiętamy kilku ostatnich znaków drogowych lub – co gorsza – ostatnich przejechanych kilometrów, bezwzględnie trzeba zrobić przerwę. Nawet chwilowa dekoncentracja może skończyć się tragicznie.

Odpoczynek dla oczu

Przede wszystkim – pozwólmy odpocząć oczom. W przerwie od skupiania wzroku na drodze nie oglądajmy filmów na przenośnym odtwarzaczu DVD ani nie zagłębiajmy się w lekturę (ewentualnie można przejrzeć mapę).

Po wyjściu z samochodu rozprostujmy zmęczone kości. Kilka skłonów, przysiadów albo krótki spacer mogą zdziałać cuda. „Czasami wystarczy lekko dotlenić organizm, pobudzić mięśnie. Nie oszukujmy się jednak, że gdy ledwo patrzymy na oczy, to wystarczy jedynie się przewietrzyć. Niezbędna jest wtedy drzemka. Ona potrafi zdziałać cuda” – mówi Adam Maciej Pietrzak, specjalista medycyny ratunkowej oraz trener bezpiecznej jazdy.

Przerwa w jeździe to również dobra okazja, aby coś zjeść. Jedzenie podczas jazdy to zły pomysł – baton może wpaść nam pod nogi, a napój rozlać się po kokpicie podczas skrętu. Wybór odpowiedniego posiłku w trakcie odpoczynku również ma znaczenie.

Odpoczynek od frytek

Gdy zatrzymamy się na postój w przydrożnym barze lub na stacji benzynowej, spośród produktów spożywczych wybierzmy coś lekkiego – sałatkę albo kanapkę. Ciężkie potrawy, np. frytki, hamburgery i hot dogi, są zazwyczaj tańsze, ale po ich zjedzeniu można poczuć się ospałym.
Uważajmy też na to, co pijemy. Kawa i napoje energetyczne pobudzą nas na krótko i nigdy nie zastąpią krótkiej pauzy na parkingu! 300 mg kofeiny, czyli ok. 3,5 puszki energizera, to już dawka niebezpieczna, która może wywoływać nadpobudliwość, bóle głowy czy arytmię serca.
Co ciekawe, warto np. wypić kawę i zaraz po tym przespać się 15 minut. Nabierzemy jeszcze więcej siły.

Najbezpieczniej odpoczywa się w domu

Na przestrzeni ostatnich pięciu lat z powodu zmęczenia lub zaśnięcia kierowcy doszło w Polsce średnio do ok. 600 wypadków rocznie. Tylko w ciągu ostatniego roku zginęło w nich 97 osób, a prawie tysiąc zostało ciężko rannych. Jakkolwiek brzmi to górnolotnie, 15 minut postoju w trasie może uratować nam życie. Lepiej dojechać do domu nawet godzinę później, niż na pięć sekund zasnąć za kierownicą.

Jakie są Wasze doświadczenia? Czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się zasnąć za kierownicą? A może macie jakieś sprawdzone sposoby na to, aby cały czas podczas jazdy być rześkim i skoncentrowanym?

6 odpowiedzi na “15 minut, które ratują życie”

  1. Mikol napisał(a):

    Ostatnio jechałem ze znajomymi w ok. 6 godzinną trasę. Mogę potwierdzić, że nawet krótka przerwa, wyjście z auta (nawet na załatwienie potrzeb fizjologicznych) dużo daje. Człowiek od razu jest rozbudzony i lepiej mu się jedzie

  2. Mikol napisał(a):

    Ostatnio jechałem ze znajomymi w ok. 6 godzinną trasę. Mogę potwierdzić, że nawet krótka przerwa, wyjście z auta (nawet na załatwienie potrzeb fizjologicznych) dużo daje. Człowiek od razu jest rozbudzony i lepiej mu się jedzie

  3. MJK napisał(a):

    Ja ostatnio zrobiłem trasę Londyn-Białystok w 20h na jednego kierowce postój tylko na zatankowanie lub za potrzebą. Kanał przemierzałem pociągiem więc miałem około 30minut drzemki. Objaw zmęczenia opisanych w tekście doznałem dopiero przed Warszawą, wiec zatrzymałem się na ponad 30minut. W życiu tego nie chciałbym powtórzyć, a jeżeli już to minimum na dwóch kierowców. Dlaczego się tak spieszyłem? Ktoś potrzebował czegoś jak najszybciej. W trasie wypiłem 3 kawy i 2 napoje energetyczne + jakieś 3-4 kanapki.

  4. MJK napisał(a):

    Ja ostatnio zrobiłem trasę Londyn-Białystok w 20h na jednego kierowce postój tylko na zatankowanie lub za potrzebą. Kanał przemierzałem pociągiem więc miałem około 30minut drzemki. Objaw zmęczenia opisanych w tekście doznałem dopiero przed Warszawą, wiec zatrzymałem się na ponad 30minut. W życiu tego nie chciałbym powtórzyć, a jeżeli już to minimum na dwóch kierowców. Dlaczego się tak spieszyłem? Ktoś potrzebował czegoś jak najszybciej. W trasie wypiłem 3 kawy i 2 napoje energetyczne + jakieś 3-4 kanapki.

  5. Kierowcahubert napisał(a):

    Może jeszcze taka rzecz. Jestem kierowcą zawodowym i często u mnie i moich kolegów dostrzegam zmęczenie już na powrocie, kiedy do domu/bazy jest już kilka km. Ja np wolę odpocząć nawet i 20-30 min będąc 2-3 km od domu niż „dociągnąć”. Mój znajomy zasnął za kierownicą dosłownie 1 km przed bazą. Dzwon z ciężarówką. Trup. Niektórzy się ze mnie śmieją, ale wolę być w domu godzinę później, ale być. A jeśli to nie dociera (bo są i tacy) to mówię, że być może nic mi się nie stanie, ale jak wjadę piętnastoma tonami w kogoś innego? Pół biedy ze mną, ale niech czyjś ojciec/matka/żona/mąż itd też będą w domu. Czego nam wszystkim życzę. Pozdrawiam

  6. Kierowcahubert napisał(a):

    Może jeszcze taka rzecz. Jestem kierowcą zawodowym i często u mnie i moich kolegów dostrzegam zmęczenie już na powrocie, kiedy do domu/bazy jest już kilka km. Ja np wolę odpocząć nawet i 20-30 min będąc 2-3 km od domu niż „dociągnąć”. Mój znajomy zasnął za kierownicą dosłownie 1 km przed bazą. Dzwon z ciężarówką. Trup. Niektórzy się ze mnie śmieją, ale wolę być w domu godzinę później, ale być. A jeśli to nie dociera (bo są i tacy) to mówię, że być może nic mi się nie stanie, ale jak wjadę piętnastoma tonami w kogoś innego? Pół biedy ze mną, ale niech czyjś ojciec/matka/żona/mąż itd też będą w domu. Czego nam wszystkim życzę. Pozdrawiam

Tagi: 15 minut, bezpieczeństwo kierowcy, bezpieczna jazda, kierowca, odpoczynek, odpoczynek podczas jazdy, planowanie trasy, wyjazd, wyjazdy