Nawigacja samochodowa kontra nawigacja w telefonie [wywiad]

Z Dariuszem Sypułą, menedżerem produktu w SmartGPS rozmawia Tomasz Czarnecki. Tomasz Czarnecki. Pamięta pan jeszcze, co to jest papierowy atlas samochodowy lub papierowa mapa miasta?

Dariusz Sypuła. – Nie tylko pamiętam atlas samochodowy, ale nawet wożę go w aucie. Nawigacja to bardzo zmyślne i przydatne urządzenie, prowadzące nas do celu „jak po sznurku” i jest niezastąpiona dla milionów kierowców w Polsce. Ale co będzie, jeśli ulegnie awarii lub – posiadając nieaktualne mapy w urządzeniu – trafimy na drogi w budowie, objazdy? Wyjeżdżając w długą, nieznaną trasę warto się przygotować, choćby przeglądając mapę w domu, aby ją „mieć w głowie”. I na wszelki wypadek oprócz nawigacji zabierzmy choćby prosty atlas.

W erze smartfonów nawigacje przenośne za kilka lat odejdą do lamusa czy jednak jest dla nich jakiś ratunek?

– Smartfony z wbudowanym odbiornikiem GPS i aplikacjami nawigacyjnymi istnieją od prawie 10 lat, od przynajmniej pięciu lat zdominowały rynek telefonów komórkowych, a jednak nawigacje przenośne wciąż trafiają do klientów. Atut takich urządzeń stanowi łatwość użytkowania – są gotowe do pracy niemal od razu po wyjęciu z pudełka i umocowaniu w samochodzie. Do tego dochodzi prosta obsługa, lepsza niż w większości smartfonów czułość odbiornika GPS, no i nikt nie zadzwoni podczas prowadzenia do celu.

Jaka jest różnica między nawigacją kosztującą 150 zł a taką za 600 zł?

– To proste pytanie, ale nieoczywista odpowiedź. Nasze nawigacje należą do tańszych, lecz ich jakość jest porównywalna z urządzeniami za kilkaset lub ponad tysiąc złotych. Mam tu na myśli zarówno hardware, czyli „elektronikę” w środku, jak i obudowę, uchwyt, oprogramowanie, aktualizacje, mapy. Produkcja naszych urządzeń odbywa się w Chinach, tak samo jak wszystkich innych globalnych czy rodzimych konkurentów i moim zdaniem nie ustępujemy znanym markom. Jeśli chodzi o innych producentów tanich produktów nie wypada mi oceniać. Są wśród nich wyspecjalizowane firmy, ale też dostawcy „wszelakiej” elektroniki użytkowej, gdzie nawigacje nie są priorytetem. O ich jakości wypowiadają się użytkownicy na forach.

System TMC jest najlepszy

Jak pan ocenia systemy wykrywania korków w nawigacjach?

– Dobry system informacji drogowej istnieje w Niemczech – TMC (Traffic Message Channel). Nawigacje muszą posiadać wbudowany odbiornik FM-RDS-TMC. TMC to system zbierania danych o natężeniu ruchu drogowego za pomocą czujników umieszczonych w drogach (dosłownie) lub na masztach, bramownicach, itp. Działa sprawnie jest darmowy i… z uwagi na nakłady inwestycyjne w tej postaci i jakości praktycznie nie istnieje nigdzie indziej. Natomiast od kilku lat obserwujemy rozwój systemów, które nazwałbym „społecznościowymi”. Aplikacje nawigacyjne w smartfonach umożliwiają wysyłanie co pewien czas, danych (anonimowych) o położeniu użytkownika na serwer producenta systemu nawigacyjnego. W ten sposób można oszacować prędkość przemieszczania się nawigacji. Im więcej użytkowników wysyła dane, tym dokładniejsze wyniki. Producenci takich programów nawigacyjnych jak MapaMap czy AutoMapa, już dawno wyposażyli w podobne urządzenia floty samochodowe w firmach transportowych, służbach ratunkowych, korporacjach taksówkowych. Posiadają dane historyczne, służące do prognozowania natężenia ruchu drogowego, ze  wspomnianym „wspomaganiem” danymi czasu rzeczywistego. Polecam sprawdzone od wielu lat systemy MapaMap, AutoMapa czy też popularny wśród polskich kierowców Yanosik.

Często słyszę opinie, że jedyną zaletą nawigacji fabrycznych w autach są ich względy estetyczne, bo poziom i relacja ceny do jakości są złe…

– To nie tylko względy estetyczne. Wbudowana fabrycznie nawigacja posiada bardzo dobrą antenę GPS, umieszczoną w optymalnym miejscu, która z wielkim prawdopodobieństwem nie „zgubi” sygnału, oczywiście poza miejscami, gdzie odbiór sygnałów satelitarnych jest niemożliwy. Zaletę stanowi zazwyczaj duży ekran, komunikaty głosowe są odtwarzane poprzez samochodowy zestaw audio, ale wraz ze słuchaną muzyką czy programem radiowym. To wszystko stanowi o komforcie użytkowania. Niestety, podstawową wadą jest cena zakupu oraz cena aktualizacji map, która często przekracza 1 000 złotych lub jest w ogóle niedostępna.

Dariusz Sypuła fot. archiwum prywatne

Dariusz Sypuła fot. archiwum prywatne

Mapa Map, Auto Mapa i społecznościowa OpenStreetMap

Które aplikacje nawigacyjne na telefon są pana zdaniem najlepsze? Jak pan ocenia ich konkurencyjność względem darmowego Google Maps?

– Nie chciałbym oceniać szczegółowo aplikacji nawigacyjnych. Każdy użytkownik ma swoje preferencje użytkowe. Liczy się przecież także łatwość i częstotliwość aktualizacji danych mapowych, dodatkowe usługi, jak np. wspomniany wyżej system informacji drogowej. Jeśli chodzi o drogi w Polsce najbardziej aktualne dane posiadają firmy, które od wielu lat zajmują się tą dziedziną – MapaMap, AutoMapa. W przypadku Europy prawie wszyscy korzystają z danych mapowych dostarczanych przez dwóch globalnych graczy. Należy też wspomnieć o coraz lepszej „społecznościowej” mapie całego świata OpenStreetMap. To darmowa mapa cyfrowa całego świata – obserwuję jej rozwój od kilku lat i jestem pełen podziwu dla ambicji i poświęcenia jej twórców – internautów z całego świata. A Google Maps? Cóż, sporadycznie używam. Jest aplikacją bardzo pomocną w „życiu codziennym”, gdy nagle musimy coś znaleźć na mapie stojąc na środku chodnika. Ale do nawigacji drogowej polecam typowe aplikacje offline.

Jak zatem w przyszłości będzie wyglądało podążanie do celu?

– Tempo zmian technologicznych i cywilizacyjnych jest tak duże, że nie odważę się na żadne prognozy dotyczące nawet bliskiej, kilkuletniej przyszłości. Dwadzieścia lat temu nikomu nie śniły się „empetrójki”, dziesięć lat temu świat nie znał smartfona – dzisiaj wiele osób bez tych urządzeń nie może żyć. Co zatem będzie za dziesięć lat? Samochody, które same jeżdżą? A może wreszcie proste, oczekiwane od dziesięcioleci, dostępne dla każdego statki powietrzne – samoloty, proste helikoptery? Skoro dzieci i dorośli masowo bawią się dronami – czemu nie?

  • Igor Klimchuk

    „Ale do nawigacji drogowej polecam typowe aplikacje offline.”
    powodzenia…
    cały świat już korzysta z online nawigacji typu Waze lub Google Maps…i to jest właśnie przyszłość nawigacji, z „żywą” informacja o wszystkich zdarzeniach, kolizjach, korkach i tak dalej.
    OSM chętnie wpakuje w korek, którego Waze lub GM ominie 🙂

  • Adam Kowalski

    Ale do nawigacji drogowej polecam typowe aplikacje offline.”
    powodzenia… tylko ON LINE!!! Od Google wiem w real time jak wygladaja korki i przy tym jazda z offline navi to jak błądzenie we mgle. Google od razu proponuje mi inną trase zeby ominąć korek i dzieki temu wczoraj zajechałem nad morze ze śląska S3 z 7 godzin a nie w 10 na offline ….bo polska w budowie.

Tagi: akcesoria, AutoMapa, GoogleMaps, mapamap, nawigacja, Nawigacja samochodowa, OpenStreetMap, SmartGPS, wywiad, Yanosik