Zróbmy z Ferrari pick-upa [wywiad]

Will Tricket i Elo

Will Tricket i Elo

Rozmawiamy z Willem Tricketem i Elo, bohaterami programu “Ale bryka!” na kanale HISTORY. Jego emisja rozpoczęła się pod koniec kwietnia. Program jest nadawany w czwartki o godz. 22.

W każdym odcinku programu Elo (właściciel The London Motor Museum) oraz Will Tricket (inżynier z doświadczeniem w wielu branżach) poszukują klasycznych samochodów, a następnie je przerabiają.

Elo, w swojej kolekcji masz 230 samochodów. Które z nich są najdroższe, a które darzysz szczególnym sentymentem?

Elo: Te pojazdy, które są najdroższe, niekoniecznie przedstawiają sobą największą wartość. W kolekcji mam auto, które jest dla mnie naprawdę wyjątkowe, najcenniejsze. Jest to samochód, którym zostałem przywieziony po narodzinach ze szpitala do domu.

W zbiorach London Motor Museum znajdują się klasyczne pojazdy ze świata kinematografii, w tym Batmobile z serialu z lat 60. i z filmów Tima Burtona, General Lee z “Dukes of Hazzard” czy Gran Torino ze “Starsky and Hutch”. Czy podczas realizacji programu nie chcieliście przerobić jednego z odnawianych aut w taki sposób, aby przypominało znany samochód filmowy, lub czy przyjęliście kiedyś zlecenie na stworzenie dokładnej repliki?

Elo: Mieliśmy prośby o to, żeby zbudować identycznie wyglądające samochody, ale nie można ich odtwarzać z dokładnością 1:1. Nie mogą być w 100% takie same, ponieważ trzeba posiadać odpowiednią licencję. Poza tym gdy tworzy się identyczny pojazd, kopię, gdzieś ulatuje wyjątkowość.

Chcemy dawać ludziom niepowtarzalne wersje ich samochodów marzeń, czy chodzi o batmobil, Ferrari przerobione na pick-upa czy Saaba z wystrzeliwanym z tyłu spadochronem.

Czy któryś z samochodów zbudowanych w trakcie “Ultimate Wheels” trafi do zbiorów twojego muzeum?

Elo: Tak, oczywiście! Są to samochody jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe. Nikt wcześniej czegoś takiego nie widział. Mówimy przecież o autach, które np. mają zamontowany parkiet do tańca lub przypominają samolot.

Will: Niektóre pomysły były zwariowane. Zatrzymywanie tych samochodów dla siebie jest trochę samolubne, ale dzięki temu, że pojawią się w muzeum, każdy będzie mógł je zobaczyć z bliska. Ktoś, kto obejrzy program, będzie miał szansę przekonać się, jak dany samochód wygląda na żywo, zrobić mu zdjęcie.

Czy któryś z Waszych samochodów trafił w ręce znanej osoby?

Elo: W muzeum ciągle pojawiają się różne gwiazdy. Oglądają samochody i najchętniej wykupiłyby całe zbiory. Jednak one nie są na sprzedaż. Wszystkie moje auta traktuję jak dzieła sztuki. Słyszę często: Ile byś chciał za ten samochód? Na co odpowiadam: Przykro mi, nie słyszałem tego pytania.

Will, masz doświadczenie w bardzo wielu dziedzinach związanych z budową maszyn, od motoryzacji po szkutnictwo. Czy mimo wiedzy i umiejętności któreś z zadań w “Ultimate Wheels” sprawiło Ci szczególną trudność?

Will: Cóż, raczej bym powiedział, że po prostu niektóre problemy były interesujące do rozwiązania, a nie szczególnie trudne. Oczywisty kłopot z klasycznymi samochodami jest taki, że wstajesz rano i nie wiesz, czy dane auto uda się uruchomić.

Poza tym muszę przyznać, że praca nad projektami szła całkiem nieźle. Mieliśmy kilka technicznych trudności z mechanizmem wystrzeliwującym spadochron. Każde zadanie to swego rodzaju wyzwanie, pociągające za sobą różnego rodzaju problemy.

Jak wyglądał podział zadań pomiędzy Waszą dwójką? Czy Elo brudził sobie ręce, czy to Ty Will, jako złota rączka, musiałeś odpowiadać za wykonywanie większości prac nad samochodami?

Will: Ja jestem inżynierem. Elo z kolei wymyślał, jak mają wyglądać samochody, czy będzie to np. auto dla dżentelmena czy coś zupełnie innego. W jego działaniach jest element sztuki. Moje zadanie polegało na realizowaniu jego wizji.

Czy podczas renowacji samochodów dążyliście do tego, aby były one możliwie wiernie odrestaurowane pod względem historycznym, czy puszczaliście wodze fantazji, przerabiając nadwozia, wnętrza i wstawiając podzespoły według własnego uznania?

Elo: Chodziło o tworzenie projektów inspirujących, pochodzących z głębi serca. Jeśli chce się zrobić coś wyjątkowego, trzeba przesuwać granice najdalej, jak to możliwe.

Will: Weźmy np. pick-upa Ferrari. Wszyscy wiedzą, jak wygląda Ferrari. My jednak chcieliśmy dodać coś od siebie.

Elo: To jak z przygotowywaniem gulaszu z dodatkiem wódki i tequili.

Czy samochody dobieraliście według konkretnego klucza? Ograniczały Was np. ramy cenowe lub maksymalny wiek pojazdu?

Elo: Nie, Will po prostu wyjeżdżał i wracał z pojazdem, z którym ja musiałem sobie dalej radzić (śmiech).

Will, w takim razie czym się kierowałeś?

Will: Szukałem aut, z którymi dało się zrobić coś niestandardowego. Przede wszystkim samochód musiał mieć “to coś”. Trafiłem np. na model, którym jeździli moi rodzice. Od razu nasunęło mi się pytanie: co mogę z nim zrobić?

Czy któryś z Was ma samochód pochodzący z Polski?

Elo: Nie, ale pewnie gdyby trafiło do nas takie auto, zrobilibyśmy z nim coś szalonego. Poza tym jeden z moich pracowników jest Polakiem i jest to człowiek o niezwykłym talencie.

Jest jeden samochód, który chciałbym dołączyć do swojej kolekcji: mikrosamochód WSK [Mikrus MR-300 – przyp. red], produkowany w latach 1957-1960. Jeśli ktoś z Polski na niego trafi, to proszę o kontakt.

GD Star Rating
loading...

  • Remi

    230?! Chciałbym mieć chociaż jedno auto z jego kolekcji! :P

  • aaa

    Pick up Ferrari. Nie szkoda Ferrari? I pickupa?

Tagi: ale bryka, history, wywiad
Bezpieczeństwo w autobusie i tramwaju [wywiad]
Bezpieczeństwo w autobusie i tramwaju [wywiad]

Zamknij