Państwowe stacje diagnostyczne i dwa razy droższe przeglądy

fot. Autokult.pl

Obecnie wielu kierowców zapomina o corocznym badaniu technicznym i nie robi sobie z tego powodu wyrzutów sumienia. Jeżeli w życie wejdą nowe przepisy, nie będzie już tak lekko. Na badanie techniczne trzeba będzie pojechać do jedynej w województwie stacji diagnostycznej i zapłacić za nie dwa razy więcej.

Projekt nowych przepisów, przygotowanych przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa zakłada stworzenie do 2023 roku państwowych wojewódzkich stacji diagnostycznych obok prywatnych, które realizują badania techniczne w związku z ich corocznym obowiązkiem. Takich stacji miałoby być kilka w kraju, prawdopodobnie po jednej na województwo. Czuwałby nad nimi Transportowy Dozór Techniczny.

Jaki miałby być ich cel? To m. in. przeprowadzanie okresowych i dodatkowych badań pojazdów, przystosowanych do przewozu niebezpiecznych towarów czy tych, w których dokonano istotnych zmian konstrukcyjnych. Jednak głównym celem będzie najprawdopodobniej karanie zapominalskich kierowców.

Jeżeli podczas kontroli drogowej policjant stwierdzi, że pojazd nie ma ważnego badania technicznego, zwykle zatrzymuje dowód i w zależności od samego funkcjonariusza pozwala jechać do stacji diagnostycznej lub nie. Oficjalnie takie auto nie ma prawa poruszać się po drodze publicznej, a ubezpieczyciel OC nie wypłaci odszkodowania jeżeli dojdzie do kolizji lub wypadku. Teoretycznie auto powinno być więc zabrane na lawetę. Na szczęście stacji diagnostycznych w kraju jest sporo, więc nawet taki transport nie powinien być kosztowny.

Gorzej gdy osoba, która zapomniała o badaniu technicznym będzie musiała się wybrać do jednej w województwie państwowej stacji, a tak właśnie ma być. W zależności od miejsca zamieszkania może to być nawet odległość ponad 100 km. Co gorsza, na miejscu mogą ją spotkać dwie przykre sytuacje – długa kolejka oczekujących, a po drugie, brak pozytywnej opinii diagnosty. Wówczas trzeba będzie w ciągu 14 dni usunąć usterkę bez prawa jeżdżenia autem. Jeżeli nawet badanie zakończy się oceną pozytywną, to trzeba będzie za nie zapłacić podwójną stawkę. Pocieszeniem jest to, że jeżeli nie minęło 30 dni od terminu badania technicznego, można je będzie wykonać w każdej stacji diagnostycznej.

Podejrzewam, że w praktyce sytuacja będzie wyglądać następująco. Wybudowane za pieniądze podatników – około  48 mln zł – stacje będą zlokalizowane w dużych miastach, zatem najgorzej będą mieli mieszkańcy wsi. Obok powstanie kilka warsztatów samochodowych, które będą na bieżąco usuwać usterki wykazane podczas badania. Nie każdemu będzie się opłacało wracać do domu – przypominamy, że na lawecie – usuwać problem i wracać na badanie techniczne. Będzie miał na to 14 dni, a przecież i tak straci już masę czasu. To może rzecz jasna prowadzić do dużych nadużyć, a najwięcej zarobią diagności i właściciele wspomnianych warsztatów. Stracą jak zawsze podatnicy.

GD Star Rating
loading...

Tagi: badania techniczne, dwa razy droższe przeglądy, państwowe przeglądy, państwowe stacje diagnostyczne, Przepisy, stacje diagnostyczne, zmiany w przepisach
Zmiany w badaniach technicznych pojazdów – nadchodzi rewolucja!
Zmiany w badaniach technicznych pojazdów – nadchodzi rewolucja!

Zamknij